Wysłany: 2010-07-25, 13:26 Fat Joe - The Darkside Vol. 1 (2010)
Tracklist:
01. Intro
02. Valley Of Death
03. I Am CRACK
04. Kilo (featuring Clipse & Cam'ron)
05. Rappers Are In Danger
06. (Ha Ha) Slow Down (featuring Young Jeezy)
07. If It Ain't About Money (featuring Trey Songz)
08. No Problems (featuring Rico Love)
09. How Did We Get Here (featuring R. Kelly)
10. Money Over bi*ches (featuring Too Short & TA)
11. Heavenly Father (featuring Lil' Wayne)
12. I'm Gone
13. At Last Supremacy (featuring Busta Rhymes)
Grubym Józkiem zajarałem się tak na prawdę kilka tygodni temu. Właśnie głównie z powodu jednej rzeczy: premiery najnowszego krążka „The Darkside Vol. 1″. I właśnie teraz, gdy jestem już po 5 przesłuchaniać tej płyty chciałbym napisać kilka zdań i zachęcić Cię czytelniku do tego byś ją jak najszybciej sprawdził jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś.
Bądźmy szczerzy, że ostatnio album, czyli J.O.S.E. 2 był lekko to ujmując słaby. Joe, który ugruntował sobie pozycję twardego, nieprzbierającego w środkach rapera z Bronxu chciał trochę poeksperymentować jednak nie wyszło mu to na dobre. Dobra nie wylewajmy mu teraz, bo nie o to chodzi. „Darkside Vol. 1.” miał być albumem z cyklu „powrót do korzeni”. Jak wyszło? FE-NO-ME-NA-LNIE!.
Wiem, może jestem zaślepiony podjarką na Joey Cracka, ale nawet na trzeźwo można powiedzieć, że ten album to genialny powrót grubasa. Już intro wprowadza nas w klimat, który kontynuowany jest przez całą płytę. Tytułowa ciemna strona została ukazana przez Josepha jak najbardziej. Znalazło się miejsce zarówno dla refleksji (w większości), jak i dobrego brzmienia (bit w No Problems! Miodzio!). Po singlach oczekiwałem na prawdę mocnej produkcji i teraz mogę spokojnie stwierdzić, że takie coś dostałem. W każdej linijce, zwrotce, czy refrenie słyszę to czego oczekiwałem. Fat Joe wraca do swoich korzeni, do czasów kiedy był jednym z najbardziej twardych raperów na scenie, do czasów kiedy z Punem nagrywali bangerowe „Twinz”. Tą płytą pokazał po prostu, że jeszcze potrafi i co ważne jeszcze chce.
Powychwalaliśmy trochę gospodarza albumu to teraz czas na ocenę gości. Można rzec doborowe towarzystwo: Cam’Ron, Lil’ Wayne, Busta Rhymes, Too $hort, Clipse, Rico Love, Trey Songz, Young Jeezy, czy TA. Jak wypadli? Może po kolei. Najpierw w tracku „Kilo” mieliśmy okazję usłyszeć Cam’Rona i duet Clipse. Zarówno członek Dipestów, jak i duet z Virginii w moim odczuciu bardzo dobrze wpasowali się w brzmienie bitu. Dlatego też ten kawałek na dużym propsie. Kto następny? Young Jeezy i kawałek „(Ha Ha) Slow Down”. Jeezy jak to Jeezy. Ma bardzo ciekawy głos i na pewno to intryguje. Jednak będzie musiało jeszcze trochę minąć bym się w całości przekonał do niego. Występ jak dla mnie średni. O Trey Songz nawet się nie wypowiadam, bo według mnie z gości wypadł najsłabiej. Po kawałku z Trey Songz przychodzi czas na chyba mój ulubiony kawałek z płyty, czyli „No problems” i występ Rico Love’a w refrenie. Bit miazga, refren również – krótko i bezzwłocznie: jaram się! Podobnie sprawa ma się z występem R. Kelly’ego, którego w tym co słucham ostatnio jest pełno. Na prawdę solidny wokalista i bardzo przyjemnie słucha się jego głosu. A jak wypadł stary wyga Too $hort i TA? Ponad przeciętność, ale również nie zachwycili. Too $hort jak dla mnie nie ma takiej werwy jak kiedyś i być może to przez to. I w końcu przechodzimy do najbardziej chyba refleksyjnego kawałka na płycie. Heavenly Father, a gościnnie na majku Lil’ Wayne. Dobry występ Weezy’ego, którego o dziwo słucham ostatnio z wielką przyjemnością. Powiem krótko: jeśli nowa EPka będzie taka jak ten występ to oficjalnie mówię: jaram się jak opętany tym wydawnictwem. Weezy odrobił tu kawał solidnej roboty. I w końcu czas na rozliczenie Busty Rhymesa. W sumie jego był tylko refren, ale mimo to wprowadził w kawałek dużo pozytywnej energii. Busta operuje tak specyficznym głosem, że na prawdę przyjemnie się go słucha, nawet jeśli nie jest to już to co kiedyś.
Podsumowałem gości, powychwalałem samego Józefa tak, więc czas na podsumowanie. Fat Joe i jego Darkside Vol. 1 to w obecnym momencie płyta roku 2010 jeśli chodzi o mój, szeroko pojmowany gust muzyczny. Każdy z 13 kawałków jest na tyle dobry by polecić go każdemu kto szuka dobrej muzyki. Fat Joe pokazał tym, że jeszcze nie zapomniał jak robi się rap i zaskoczył tym albumem zapewne wielu słuchaczy. Na plus oczywiście…
_________________ Quit hatin the South... baby
Quit hatin the South...
Wiek: 20 Dołączył: 26 Sie 2009 Dni na forum: 377 Posty: 825 Skąd: Końskie
Wysłany: 2010-07-25, 13:38
Ta płyta to rozpierdol na całej linii, podoba mi się dosłownie każdy kawałek, płyta jest niesamowicie klimatyczna i spójna, produkcja na wysokim poziomie gospodarz również nie zawodzi. Ode mnie 5/5, dawno tak dobrej płyty nie słyszałem.
Dołączył: 04 Kwi 2010 Dni na forum: 157 Posty: 396 Skąd: PTB
Wysłany: 2010-07-25, 14:08
IMO jedna z najlepszych płyt w 2010 roku... Świetne bity goście którzy tylko podnosza poziom kawałków no i oczywiscie sam Joe który pokazał że nadal wie jak robić dobry rap co do samego tytułu to jest to Volume 1... Ciekawe czy beda nastepne cześci tej fenomenalnej płyty...
Wiek: 98 Dołączył: 18 Paź 2009 Dni na forum: 324 Posty: 553 Skąd: Poznań
Wysłany: 2010-07-25, 16:46
Bardzo dobra płyta,jednak w tym roku moim zdaniem wyszło parę lepszych płyt. Fat Joe zrobił poważny krok w tył,jednak w tym przypadku jest to dobre, bo wrócił do swojego starego dobrego ulicznego stylu,jednak nie zabrakło oryginalnych gości,którzy robią furorę w stacjach muzycznych (Trey Songz).Nawijka bardzo dobra,czasem byłem naprawdę pozytywnie zaskoczony. Bity dobrze dobrane,stylowo. Jest to dobra płyta,jednak nie najlepsza w tym roku
_________________ Lets take a walk down the hallway
It's a long way it, it takes all day!
Dołączył: 12 Sty 2010 Dni na forum: 238 Posty: 1060 Skąd: Miasto Rzeszów
Wysłany: 2010-07-25, 20:30
Album jeszcze nie wyszedł a już wszyscy go dobrze znają. Tak czy inaczej, nie popieramy piractwa, nie chłopaki ?
Płyta na prawdę zajebisty. J.O.S.E 2 było totalnym gniotem, nie dotrwałem do końca, ale "The Darkside Vol. 1 " to jest konkret. Myślę że jest na poziomie, klasycznego "Don Cartagena", a nawet go przewyższa.
Dzięki tej płycie, wróciło moje jaranie Grubaskiem.
Wiek: 20 Dołączył: 22 Lut 2009 Dni na forum: 562 Posty: 803 Skąd: okolice
Wysłany: 2010-07-28, 10:47
Nowy Gruby Joe calkiem dobry, ale nie moge zgodzic sie z wszystkimi tak pozytywnymi opiniami na rapowych forach ze to plyta roku. Fakt ze stara sie powrocic do starego stylu, nie jest tak bananowy, tyle ze nie jest to ta sama forma co w latach 90. Z calej plyty najbardziej jaram sie Heavenly Father - widac ze jest chemia miedzy Fat Joe'em, a Lil' Wayne'em bo ich kawalki zwykle sa bardzo udane.
_________________ I'm going down to South Park, gonna have myself a time.
Friendly faces everywhere, humble folks without temptations!
Wiek: 20 Dołączył: 26 Sie 2009 Dni na forum: 377 Posty: 825 Skąd: Końskie
Wysłany: 2010-07-29, 00:20
houłmi napisał/a:
Nowy Gruby Joe calkiem dobry, ale nie moge zgodzic sie z wszystkimi tak pozytywnymi opiniami na rapowych forach ze to plyta roku. Fakt ze stara sie powrocic do starego stylu, nie jest tak bananowy, tyle ze nie jest to ta sama forma co w latach 90.
no dobra ale po co porównywać coś z tego roku z latami 90? wiadomo, ze w tamtych latach ci obecni starzy wyjadacze byli w wyjebistej formie i powstawały klasyki. liczy sie to co jest teraz a jak na te czasy wydał płytę bdb.
Wiek: 20 Dołączył: 22 Lut 2009 Dni na forum: 562 Posty: 803 Skąd: okolice
Wysłany: 2010-07-29, 01:47
Nevada Smith napisał/a:
houłmi napisał/a:
Nowy Gruby Joe calkiem dobry, ale nie moge zgodzic sie z wszystkimi tak pozytywnymi opiniami na rapowych forach ze to plyta roku. Fakt ze stara sie powrocic do starego stylu, nie jest tak bananowy, tyle ze nie jest to ta sama forma co w latach 90.
no dobra ale po co porównywać coś z tego roku z latami 90? wiadomo, ze w tamtych latach ci obecni starzy wyjadacze byli w wyjebistej formie i powstawały klasyki. liczy sie to co jest teraz a jak na te czasy wydał płytę bdb.
No w sumie racja, ale czasami, a raczej bardzo rzadko niektorym udaje sie powrocic do zajebistej formy wiec tak porownalem Grubego do jego klasycznych osiagniec.
_________________ I'm going down to South Park, gonna have myself a time.
Friendly faces everywhere, humble folks without temptations!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum